Oddaję głos młodym.

czwartek, 20 lipca 2017
data:post.title

     źródło: TU


Kolejny, fajny, spontaniczny tekst :)



... ona płakała, lała łzy na ławce w parku. Szlochała i krzyczała do telefonu. Potem zamieniła się w kłębek i zniknęła.
To właśnie ta historia. Jej ból i poczucie straty.
Zapraszam.




O emocjach

Niewiele różni się pisanie dla siebie od pisania dla Ciebie. Niewiele też zbieżności i warunkujących czynów wpływa na zachowanie tłumu. Czymże jest zatem uczucie, którego nie można się pozbyć? Tak, wiem, powinnam zdecydowanie częściej milczeć. Powinnam zdecydowanie częściej wrzeszczeć do wewnątrz. Tak byłoby idealnie dla nas obojga. Tak byłoby skuteczniej wydzierżawić chociaż odrobinę więcej czułości z Twojej strony. Tak, wiem, powinnam po prostu zamknąć ryj i nie skamlać.

Ale cóż to, cóż to za mruki, pomruki i oddech ledwie świszczący? Zza drzwi dobiega do moich uszu wstrętnie rozkoszny ton orgazmu. I padam na posadzkę zimną. Udami nagimi uderzam ze zdwojoną siłą. O podwójnej wadzę już pisać nie chcę. Nie przerywam wam. Nie daje powodu do stresu. Lekko wciągam powietrze, karmię się żalem, zatrzymuje bicie serca. Umieram. Na tej samej podłodze co jeszcze kilka lat temu stworzyliśmy nowe życie. I milczę. W milczeniu jestem doskonała. Perfekcyjna.

Impuls mną targa. Wzdrygam się i ruszam pod drzwi namiętnych czynów. Chcę istnieć jedynie w Twojej głowie. Po co mi świat skoro nie mogę z Tobą przez niego gnać? Antylopa, lekki motylek i delikatny powiew wiatru. Zwykłeś mówić do mnie w najróżniejszych kombinacjach i odniesieniach. Teraz ją unosisz na wyżyny i szczyty złotych chwil. Niech ma. Niech wie, że jesteś najlepszy. Nauczył mnie żyć mędrzec o ciele Adonisa. Och ja, idiotka i trzpiotka. I tak, wiem, powinnam zamknąć ryj.

Gdy spadałam przestałam oddychać. Gdy leciałam ku przepaści, zamknęłam oczy. Wszystko i nic rozerwało mnie na strzępy. Niewiele przecież jest różnić w pisaniu dla siebie i pisaniu do Ciebie. Nie jestem godna, nie jestem nawet w ułamku tak perfekcyjnie dopracowana jak Ty. Skończyłam się.

Zamykam więc wszystko to, czego potrzebowałam na tamtą chwilę. Zamykam i klucz połykam. Niech zardzewieje we mnie na wieki potrzeba istnienia, kochania i zrozumienia dla czynów nieludzkich.


                                                                                K.